!.! >> poniedziałek, 15 września 2008 20:52:36
Yyyy....
komentarze [14]

Rozdział XXI "Atak" >> poniedziałek, 28 lipica 2008 20:32:14
Witam. Postanowiłam usunąć poprzedni rozdział. Stwierdziłam, że to bez sensu, że najpierw Orochimaru porywa Sakurę, a zaraz za nim Akatsuki... I to chwilę po tym, jak dziewczyna zostaje uwolniona. Mam nadzieję, że ten pomysł, który wymyśliłam, okaże się lepszy od poprzedniego. Wybaczcie mi również za to, że tak długo dodaję nowe rozdziały.
Pozdrawiam i zapraszam do przeczytania już dwudziestego pierwszego rozdziału.

Nie mogła zasnąć. Zdziwiło ją to, gdyż nigdy nie miała problemów ze snem. Postanowiła się przejść. Było już bardzo późno, lecz Sakura uważała, że spacer dobrze jej zrobi. Szła ciemnymi ulicami, rozkoszując się świeżym powietrzem. Jej myśli zajmowali Naoki z Megami, których pożegnała nad ranem. Zastanawiała się, czy szczęśliwie doszli do swojej wioski. Miała ogromną nadzieję, że tak. Po chwili jednak przerwała swoje przemyślenia, gdyż usłyszała czyjeś kroki. Schowała się w krzakach, by jej nie zobaczyli.
-Nie spodziewają się ataku na wioskę, więc szybko nam to pójdzie. - odezwał się jeden z mężczyzn. Sakura ujrzała stroje Akatsuki. Jak najciszej mogła wycofała się i jak najszybciej zaczęła biec w stronę siedziby Hokage. Była przerażona. Mieli rację. Konoha jest teraz bezsilna, gdyż nie spodziewali się ataku. Dlatego musi jak najszybciej zawiadomić Tsunade. "Jak to możliwe, że wcześniej o tym nie wiedzieliśmy?", zastanawiała się. Dwóch shinobi, którzy pełnili straż przed siedzibą Tsunade, bardzo szybko spostrzegli dziewczynę, która biegła w ich stronę.
-Co się stało? - zapytał jeden z nich, wstając.
-Atakują wioskę. Szybko! Ogłoście alarm! - krzyknęła, wbiegając do budynku. Wchodząc po schodach usłyszała potężny hałas, którym jak się okazało był wybuch budynku. Na zewnątrz pojawiło się wielkie poruszenie. Na korytarzu spotkała Shizune, a zaraz za nią Tsunade, które dopiero co się zbudziły.
-Tsunade-sama! - krzyknęła w stronę Piątej Hokage. Kobieta zauważyła Sakurę i ruszyła w jej stronę.
-O co chodzi? Czemu został ogłoszony alarm?
-Akatsuki atakują wioskę. Widziałam ich. Te stroje... bez wątpienia są z Akatsuki.
-Teraz? Jak to możliwe, że o tym nie wiedzieliśmy? - ruszyła w stronę swojego gabinetu. - Niech wszyscy będą gotowi do walki. Musimy bronić wioskę. - zawiadomiła do Shizune. Różowowłosa wiedząc, że zrobiła wszystko, co miała zrobić, czyli powiadomić wszystkich o ataku, postanowiła bronić wioski. Chciała wyjść, gdy usłyszała głos Tsunade.
-Sakura, nie możesz walczyć. Jesteś za słaba.
-Muszę walczyć, by chronić ludzi z wioski. - odpowiedziała, po czym wybiegła z gabinetu.
Biegła widząc jak mieszkańcy uciekają ze swoich domów, które zostały podpalone. Zatrzymała się. Spostrzegła małego chłopca, który stał przed domem i płakał. Nie rozumiał, co się dzieje. Sakura podbiegła do niego, po czym wzięła na ręce.
-Proszę się nim zaopiekować. - zwróciła się do kobiety, która stała obok nie wiedząc, co robić. Kiwnęła twierdząco głową i wzięła chłopca za rękę. Po chwili straciła ich z zasięgu wzroku.
-No, w końcu się trochę rozerwę. - usłyszała głos kobiety za sobą. Odwróciła się w stronę, z której dochodził głos. Ujrzała przed sobą kobietę w długich, czarnych włosach i w stroju Akatsuki. - To jak, zaczynamy?

-Stój! - krzyknął Naruto do Kisame, który podpalał jedno z domostw.
-O proszę. Jak mi się trafiło, Kyuubi. - odezwał się zadowolony. Naruto wyjął kunai gotowy do walki. Był zły. Wioska została zaatakowana, a on w tym czasie spał. Dobrze, że szybko się zbudził. Teraz mógł bronić wioski. W końcu taka jest rola Hokage, a przecież on był pewien, że w przyszłości nim zostanie.

Zbudziło go jakieś stukanie. Jakby ktoś chodził po dachu. Wstał, zabierając ze sobą swoją katanę. Otworzył okno i wyszedł przez nie, po czym skoczył na dach. Ujrzał swojego największego wroga. Osobę, która pozbawiła go wszystkiego, co miał...
-Witaj Sasuke-kun. - odpowiedział mężczyzna na dachu.
-Itachi... - Wypowiedział powoli jego imię, nie wierząc, że teraz stoi przed nim. Usłyszał huk, a zaraz po tym zobaczył wielki wybuch.
-Tak, Sasuke. Zaatakowaliśmy wioskę. - oznajmił, bez przerwy wpatrując się w młodszego brata.
Czarnowłosy chłopak rozejrzał się dookoła. Zebrała się mnóstwo shinobi, którzy zaczęli walczyć z wrogami. Spostrzegł niedaleko Sakurę, która biegła w stronę małego chłopca.
-No cóż... - uśmiechnął się do siebie. - W końcu będę mógł Cię zabić. - powiedział, wyjmując katanę z pochwy. Zaatakował Itachiego, który bez trudu unikał jego ataków. Chwilę później zdarzyło się coś, czego Sasuke się nie spodziewał. Mianowicie Itachi rzucił w niego kunai, a ten nie zdołał tego uniknąć. Spojrzał w dół, na kunai wbity w jego ciało. Był przerażony. Jak to się stało, że nie zdążył uniknąć tego ataku?

Konan, bo tak miała na imię członkini Akatsuki, która walczyła z Sakurą ponownie uniknęła ataku ze strony różowowłosej. Tsunade miała rację. Sakura była zbyt słaba, by wygrać z tak dobrze wyszkolonym shinobi. Nie miała jednak zamiaru pokazać, że jest słaba. Zrobi wszystko, co możliwe....


Naruto



Opowiadania z Naruto



Pozdrawiam.
Megami.
komentarze [7]

... >> czwartek, 17 kwietnia 2008 16:21:43
Piszę, by nie usunęli mi bloga ;)
Niebawem pojawi się kolejny rozdział.
Przepraszam, że tak długo nie ma nowej notki, ale po prostu brak czasu i... weny najwyraźniej. Rozdział właśnie kończę pisać, więc powinien pojawić się w weekend ;)

Pozdrawiam wszystkich czytelników tego bloga.
BuśŚśŚ ;*

Megami! ;*
komentarze [8]

Rozdział XX "Pożegnanie" >> niedziela, 10 lutego 2008 16:43:41
Sakura wracała w końcu do zdrowia. Tsunade pozwoliła jej już chodzić po domu. Czuła się o wiele lepiej. Dziś Naoki wraz z Megami musieli opuścić wioskę. Dziewczyna była smutna, gdyż prawdopodobnie miało być to pożegnanie na zawsze. Możliwe, że już nigdy się nie spotkają. Ubrała się, po czym wyszła ze swojego pokoju.
-Co robicie? - zapytała, widząc Naokiego, który krzątał się po kuchni.
-Zaraz wychodzimy. - oznajmił brunet.
-Już? - Była zdziwiona, że tak szybko mają zamiar opuścić wioskę Konoha. - Czemu tak szybko?
-Chcielibyśmy dotrzeć do naszej wioski przed zmierzchem.
-Rozumiem. - oznajmiła, a Megami otworzyła wyjściowe drzwi.
-Dziękujemy Ci za to, że nas przyjęłaś do swojego domu. Cieszę się, że Cię spotkałem. - oznajmił i podszedł do niej. Różowowłosa przytuliła się do niego.
-Będzie mi was brakowało. - powiedziała, a łzy zaczęły spływać po jej bladych policzkach.
-Wiem, że źle zaczęłyśmy znajomość i jest mi niezmiernie przykro. Jestem Ci wdzięczna. Uratowałaś mnie, choć wcale nie musiałaś tego robić. Dziękuje Ci. - odezwała się Megami, a następnie ukłoniła się.
Sakura nic nie odpowiedziała. Była za bardzo wzruszona, tym co usłyszała. Podeszła do Megami i mocno ją przytuliła.
-Uważajcie na siebie. - powiedziała, a oni kiwnęli głowami.
-Trzymaj się, Sakura! - pocałował ją w policzek i całą trójką wyszli przed dom. Ruszyli przed siebie. Dziewczyna stała przed domem i do nich machała, aż zniknęli jej z oczu. Postanowiła potrenować. Nie robiła tego od bardzo dawna. Udała się w miejsce, gdzie kiedyś spotkała Nejiego. W miejsce, gdzie razem z nim trenowała do czasu, gdy została porwana. Wyjęła dwa kunaie i zaczęła trening. Nie powinna tego robić. Nie odzyskała jeszcze całej swojej chakry, która wykorzystała do uratowania Megami. Zmęczyła się po pięciu minutach. Zrobiło jej się słabo. Miała nadzieję, że już jest z nią wszystko w porządku. Bardzo dobrze pamiętała jak Rock Lee po pojedynku z Gaarą trenował od początku. By znowu stać się silnym. Dziewczyna bała sie, że ona tego nie wytrzyma. Upadła na kolana. Nie miała sił się podnieść. Ktoś, kto obserwował ją od dłuższego czasu, postanowił pokazać się. Podszedł do Sakury i wziął ją na ręce.
-Znowu Ty... Dlaczego nie dasz mi spokoju? - zapytała cicho.
-Bo... - zaczął, lecz nie skończył. Położył ją natomiast pod drzewem i usiadł obok.
-Dlaczego mi to zrobiłeś? - spytała. Nie mogła się na niego już gniewać. W sercu jednak pozostał głęboki żal.
-Przepraszam. Nie miałem wyboru. - odpowiedział.
-Myślisz, że samo przepraszam, wystarczy?
-Wiem, że nie. Ale zrobię coś, by to wszystko naprawić...
-Co takiego?
-Wrócę do Orochimaru i... zabiję go. - odrzekł.
-Przecież... on już zapewne wie, że go zdradziłeś...
-Trudno, muszę zaryzykować...
-A jeśli znowu zmienisz zdanie i tam zostaniesz? - Nie odpowiedział na to pytanie.
-Obiecałem sobie, że nie będę taki jak Itachi. To chyba jednak niemożliwe.
-Nie jesteś taki jak on. - oznajmiła, czując jak z powrotem wracają jej siły.
-Odprowadzić Cię do domu? - zapytał, zmieniając temat.
-Nie trzeba. Już mi lepiej. Pójdę już. Dowidzenia, Sasuke-kun. - pożegnała się i ruszyła w stronę swojego domu. Nie wiedziała co ma o tym wszystkim myśleć. Raz już mu zaufała i potem cierpiała. Bała się zrobić to ponownie. Była jednak optymistką. Wierzyła w ludzi. Młoda kunoichi miała wielu przyjaciół. Powinna być szczęśliwa, lecz czegoś jej brakowało. Mimo tego, że mnóstwo ludzi ją otaczało, czuła się samotna.
Wiele niedawno przeżyła. Była szczęśliwa, że już się to skończyło, że może spokojnie i normalnie żyć.
Była jednak w błędzie. Wszystko miało się dopiero zacząć. Nie wiedziała, że niedługo odkryje informację, które zmienią całe jej życie.

Nowy rozdział. Wiem, że miał być dawno temu. Wiem, że jestem niesłowna. Przepraszam. Niestety brak czasu...
Nie wiem czy spodoba się wam ta notka. Jest krótka, nudna i pisana w pośpiechu. Następna z pewnością będzie ciekawsza, więc czekajcie cierpliwie ;)
Zmieniłam szablon i muzykę ;)
Szablon wykonała Myaku.
Zapraszam na kyuuto.mylog.pl


;)

Pozdrawiam stałych czytelników tego bloga.

Megami! ;*




Naruto



Opowiadania z Naruto


komentarze [28]

Rozdział XIX "Historia Naokiego" >> czwartek, 3 stycznia 2008 17:03:52
Sakura znalazła się w końcu w swoim domu. Z pomocą Nejiego i Naruto udało się jej tu dotrzeć. Nie miała pojęcia jak wtedy była w stanie znaleźć się u Naokiego… Zaprowadzili ją do jej sypialni. Pokój był mały. Nawet bardzo. Sakurze się jednak podobał. Położyli ją na łóżku. Jej stan się wcale nie poprawił.
-Dziękuje wam! – Odpowiedziała, uśmiechając się serdecznie.
-Nie ma za co, Sakurcia. – Powiedział Naruto, a młody Hyuuga przytaknął. – Ja muszę lecieć do Hokage, ale Neji z Tobą zostanie.
-Po co? – Zapytała ciekawa.
-A takie tam… - blondyn nie chciał jej mówić, by się nie denerwowała. Tsunade miała dzisiaj zdecydować, co zrobić z Megami i Naokim. – To ja idę. Do zobaczenia! – Pożegnał się, po czym wyszedł z pokoju.
-Zmęczona jestem. – Odezwała się
-To śpij. Powinnaś przez jakiś czas odpoczywać. – Oznajmił, przykrywając ją kołdrą. Gdy już miał wstać z łóżka i opuścić pokój, dziewczyna złapała go za rękę. Spojrzał na nią pytająco.
-Zostaniesz przy mnie? – Spytała, spoglądając w jego oczy.
-Oczywiście. Jeśli tylko tego chcesz…
-Chcę. – Powiedziała, trzymając go cały czas za rękę.
-Dobrze. – Odpowiedział, a następnie usiadł na krawędzi jej łóżka.
-Airgatou gozaimasu, Neji! – Podziękowała, zamykając powoli oczy.
Minęło już sporo czasu odkąd Sakura znalazła się w szpitalu, a jej stan był cały czas bez zmian. Nejiego to bardzo niepokoiło. Powinna już dawno temu wyzdrowieć, a ona nadał była słaba.
Ktoś zapukał do drzwi. Sprawdził czy różowo włosa się nie obudziła i po chwili wyszedł, by sprawdzić, kto puka. Otworzył drzwi i zobaczył Lee.
-Co Ty tutaj robisz? – Zapytał go Neji.
-A Ty? – Odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Opiekuję się Sakurą.
-Ja przyszedłem ją odwiedzić.
-Teraz niestety zasnęła. Możesz wpaść innym razem.
-Yhm. Tak zrobię. Dasz jej to jak się obudzi? – Spytał, wręczając mu mały bukiet kwiatów.
-Dobrze.
-Sayounara. – Pożegnał się
-Sayounara. – Odpowiedział, po czym zamknął wejściowe drzwi.

Naruto jak zwykle wparował do gabinetu Tsunade bez pytania. Chciał coś powiedzieć, lecz zamilkł, gdy zobaczył Uchiha Sasuke. Nie było Megami ani Naokiego.
-Co Cię do mnie sprowadza Naruto? – Zapytała Piąta Hokage. Już przyzwyczaiła się do tego, że blondyn wchodzi bez pukania. Bardzo polubiła tego chłopaka. Bała się jednak, że organizacja Akatsuki będzie chciała zabrać mu moc Kyuubi, tak jak zrobili to z Gaarą i zabiją go.
-Co on tu robi? – Zapytał przepełniony nienawiścią do bruneta.
-Wolałabym Naruto, abyś zostawił nas samych. – Odezwała się
-Ale, ale…
-WYJDŹ! – Krzyknęła na niego, a ten przestraszony otworzył szybko drzwi i wybiegła. Ta kobieta go nadal przerażała. Te jej nagłe napady złości…

Ktoś ponownie zapukał do drzwi. Tym razem okazało się, że są to Naoki wraz z Megami. Neji zaprosił ich do środka.
-Sprawdzę czy Sakura już się obudziła. – Oznajmił, po czym udał się do jej pokoju. Zobaczył jak różowo włosa wstaje z łóżka
-Neji, kto przyszedł? – Zapytała ciekawa.
-Co Ty robisz? Nie możesz jeszcze wstawać. Powinnaś leżeć w łóżku! – Oznajmił głosem nieznoszącym sprzeciwu. Gdy przykrywał kołdrą dziewczynę oznajmił, kto przyszedł ją odwiedzić.
-Naoki i Megami? Niech tu wejdą.
-Tak, już po nich idę. – Powiedział, a następnie wyszedł z pokoju. Wrócił po krótkiej chwili wraz z dwoma przybyszami.
-Konbanwa Naoki, Megami. – Przywitała się serdecznie. – Cieszę się, że już wyszedłeś ze szpitala, Naoki.
-Witaj Sakuro. – Odrzekł, podchodząc bliżej siadając na krawędzi jej łóżka. – Martwię się o stan Twojego zdrowia.
-A tam… Jestem zdrowa. – Uśmiechnęła się szeroko. – Nie wiem, dlaczego Tsunade kazała mi leżeć w łóżku. Co u was słychać?
-No właśnie. Rozmawialiśmy dzisiaj z Piątą Hokage. Za dwa dni wyruszamy z wioski Konoha-gakure…
-Co? Czemu? Tsunade nie pozwoliła wam tu zostać?
-Przecież służyliśmy Orochimaru. Nie mamy jej za to za złe. Poza tym chcemy wrócić do naszej rodzinnej wioski. – Wyjaśnił brunet.
-Tak, dawno tam nie byliśmy… - oznajmiła Megami.
-Ale za dwa dni… To tak mało czasu.
-To prawda. Mamy do Ciebie pewną prośbę… - zaczął Naoki.
-Jaką?
-Czy moglibyśmy przenocować te dwie noce u Ciebie?
-Oczywiście, że tak. Mam dwa wolne pokoje, więc nie ma problemu. – Uśmiechnęła się.
-Airgatou! – Ukłonili się w podziękowaniu.
-Nie ma problemu. Zawsze do usług. Szkoda tylko, że musicie opuścić wioskę. – Posmutniała.

W nocy, gdy już wszyscy spali, Sakura postanowiła wyjść na świeże powietrze. Miała już dość leżenia w łóżku. Powoli podtrzymując się różnych przedmiotów udało się jej wyjść z domu. Chciała usiąść na schodach, lecz tam już ktoś był. Przestraszyła się, że to Neji i będzie kazał jej wracać do łóżka. To jednak nie był on, gdyż ten chłopak, który siedział na schodach miał czarne włosy. Naoki… Usiadła obok niego.
-Nie powinnaś leżeć w łóżku? – Zapytał.
-Potrzebowałam trochę świeżego powietrze. Co tutaj robisz? Nie mogłeś spać?
-Yhm. – Nastąpiła chwila ciszy. Sakura czuła się niezręcznie i chciała już wracać do środka, gdy chłopak się odezwał. – Pamiętam jak kilka razy pytałaś, dlaczego znalazłem się u Orochimaru. Ja nie chciałem Ci o tym mówić. Ale teraz chcę. Chcę powiedzieć Ci całą prawdę… - Sakura milczała. Od początku wiedziała, że Naoki jest dobrą osobą. Zastanawiała się, dlaczego tam trafił… - Miałem 12 lat, gdy to się stało. Megami wtedy 10… Shinobi z wioski dźwięku napadli na naszą wioskę. Niszczyli wszystko, co stanęło im na drodze. Gdy to się stało byłem na misji wraz z moją drużyną. Ocalało niewielu ludzi, w tym Megami, o którą właściwie chodziło. Zabili moich rodziców, Orochimaru zabrał moją siostrę do swojej siedziby. Zmusił ją, by do niego dołączyła. Szukałem ją długo, aż w końcu znalazłem. Nie chciała wrócić do domu. A ja nie mogłem jej zostawić, więc zostałem z nią. Musiałem wykonywać różne rozkazy. Przepraszam za to, że Cię wtedy porwałem. Przeze mnie się tam znalazłaś. – Spuścił głowę.
-Naoki. – Sakura położyła na jego rękę swoją dłoń. – Nie mam Ci tego za złe. Musiałeś to zrobić. Nie obwiniaj się.
Naoki podniósł wzrok na dziewczynę, po czym przytulił ją mocno do siebie.
-Cieszę się, że Cię spotkałem, Sakura. - Oznajmił


*Konnichiwa - dzień dobry (po południu)
*Arigatou - dziękuje
*Arigatou gozaimasu - dziękuje bardzo
*Sayounara - dowidzenia


Naoki


Witam. Udało mi się znaleźć trochę wolnego czasu i dodałam notkę :) Myślę, że nie jest zła, ale sami to oceńcie :)

Mam dla was złą wiadomość. Od teraz sama będę prowadziła tego bloga. Bez Mii. Nie ma czasu na bloga.

Zmieniłam także pseudo. Nie jestem już Emi, tylko Megami :)

Myślę, że to by było wszystko. Pozdrawiam was serdecznie ;*
I przepraszam, że tak długo nie dodawałam nowej notki.

Sayounara! ;*

DOPISEK Z DNIA 07.01.08r.
Założyłam na mylogu nowego bloga. To znaczy pisałam to opowiadanie na blog.onet.pl, ale postanowiłam umieścić je na mylogu ^^ Pierwszy rozdział już jest xP Zapraszam do przeczytania.
Historia Sakury, która przebywa w Akatsuki! ^^ xD
Klik


Pozdrawiam :*
Nowa notka w ferie ^^ A ferie u mnie zaczynają się od piątku xD :P

Megami!
komentarze [14]

Przepraszam... >> sobota, 15 grudnia 2007 14:20:42
Witajcie! Bardzo przepraszam, że tak długo nie ma nowej notki. Postaram się dodać ją jak najszybciej, ale... jeszcze nie teraz... Cały czas spędzam na nauce, a w weekendy spotykam się z przyjaciółmi i po prostu nie mam czasu na bloga... ;( Nie zawieszam go, ani nie usuwam.
Czekajcie cierpliwie.
Obiecuję, że niedługo wrócę wraz z nowym rozdziałem.

Anime, które teraz oglądam. Polecam! Mogę nawet powiedzieć, że jest lepsze niż Naruto :P

Kurosaki Ichigo, główny bohater ;]

Hitsugaya Toushiro ;*

Kuchiki Byakuya ;*

Uryuu Ishida

Kuchiki Rukia

Abarai Renji

Yoruichi

Orihime Inoue

Chado


To tyle! Pozdrawiam was serdecznie ;*
Emi ;*
komentarze [7]

Rozdział XVIII "Naoki, tak się cieszę, że Cię widzę..." >> piątek, 2 listopada 2007 21:04:53
"Naoki się obudził! - krzyczała prawdopodobnie Megami. - Zawołajcie medic-ninja."
Różowowłosa na te słowa poderwała się z łóżka i wybiegła z pokoju, a za nią Neji.
Po chwili znalazła się w pomieszczeniu, gdzie przebywał chłopak. Gdy weszła, spojrzał na nią i delikatnie się uśmiechnął. Sakura szybkim krokiem znalazła się przy jego łóżku i mocno go przytuliła. Była taka szczęśliwa. Naoki wreszcie się obudził.
-Naoki, tak się cieszę, że Cię widzę. - Powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Ja też się cieszę, że Cię widzę. Dziękuję Ci! - Oznajmił, spoglądając głęboko w jej zielone oczy.
-Za co? - Spytała, nie wiedząc o co chodzi.
-Za to, że uratowałaś Megami. Wiem jakiej techniki użyłaś. To było bardzo niebezpieczne, a jednak zdecydowałaś się na to.
-Jesteś moim przyjacielem, Naoki. Pomogłeś mi w uciecze, a ja chciałam się odwdzięczyć. Nie znam Twojej przeszłości, ale wiem ile dla Ciebie ona znaczy. - Naoki nie wiedział co powiedzieć. Do sali weszła rozpromieniona Megami, a za nią Tsunade.
Ups...
-Witaj Naoki. - Przywitała się. - Mam do Ciebie kilka pytań, ale to później. Zaraz ktoś przyjdzie i Cię zbada. - Sakura starała się nie odzywać. Nawet oddychać się bała. Nie chciała by Piąta Hokage ją zauważyła. Przecież miała spać!!! To jednak było nieuniknione. Skuliła się na krześle, wpatrując się w ścianę.
-Sakura! - Usłyszała donośny krzyk swojego sensei. "Już po mnie..." - Pomyślała i powoli odwróciła wzrok w stronę kobiety.
-Tak, sensei? - Zapytała cicho, bojąc się co ją czeka.
-Co Ty tu robisz? - Wydarła się na nią głośno.
-Eee... usłyszałam, że Naoki się obudził, więc przyszłam go zobaczyć. - Odpowiedziała wyraźnie i powoli.
-A czy nie kazałam Ci odpoczywać?! - Krzyczała wprost na nią, trzymając ręce na biodrach.
-Yh... tak. To ja może już pójdę. Do zobaczenia. Dowidzenia. - Odrzekła, po czym szybko wybiegła z pokoju.
"Uff...nie było tak źle. Mogło być gorzej... Cieszę się, że Naoki się obudził. Fajnie by było, gdyby tu zamieszkali. W Konoha..." - Rozmyślała. Chwilę później była już w swoim łóżku. Znaczy nie swoim, tylko szpitalnym, a następnie zasnęła.

Naruto znalazł się przed domem Sasuke. Musiał z nim porozmawiać. Zapukał do drzwi, gdyż kultura tego wymagała. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stanął Sasuke. Był zdziwiony wizytą Naruto. Domyślał się jednak, że nie przyszedł tu na herbatkę...
-Witaj Naruto. - Powiedział spokojnie.
-Nie jesteś moim przyjacielem, Ty zdrajco! - Wykrzyknął blondyn.
-Wiem o tym. Po co tu przyszedłeś? - Zapytał bardzo ciekawy.
-Odczep się od Sakury! Opowiedziała mi o wszystkim. O tym jak ją skrzywdziłeś. Jak mogłeś to zrobić? Przecież była Twoją przyjaciółką. Koleżanką z drużyny.
-Nigdy nie miałem przyjaciół. - Odrzekł. Kłamał, to było oczywiste. Co miał niby powiedzieć? Nie podobało mu się tutaj coraz bardziej. Teraz wszyscy będą spoglądać na niego nieufnie i wyzywać go od zdrajców. Po co w ogóle tu przychodził? Bo chciał być z Sakurą. Ale na co mu to było? Teraz nawet nie może opuścić wioski. Nie był nawet u Tsunade, która tak bardzo chciała się z nim widzieć. Pewnie ma inne obowiązki...
-Łżesz! Miałeś przyjaciół, ale to było kiedyś. Teraz wszystko się zmieniło. Dzięki Tobie. - Krzyczał - Kage Bunshin no Jutsu.
-Chcesz ze mną walczyć? - Spytał Sasuke lekko rozbawiony reakcją Naruto.
-Żebyś wiedział, że tak! - Miał już przejść do ataku, gdy ktoś go powstrzymał. Przed Sasuke stanął pewien jounin z opaską, zakrywającą jedno oko oraz z książką, którą trzymał otwartą w lewej ręce.
-Uspokój się Naruto! Chyba nie chcesz mieć kłopotów. - Powiedział Hatake Kakashi, nie odrywając wzroku od książki.

Do pokoju Sakury wszedł Neji. Miał dla niej dobrą wiadomość.
-Sakura śpisz? - Spytał, gdyż dziewczyna miała zamknięte oczy.
-Um... nie. - Odpowiedziała, po czym odwróciła się w jego stronę.
-Mam dla Ciebie dobrą wiadomość. - oznajmił.
-Jaką? - zapytała ciekawa.
-Będziesz mogła wrócić do swojego domu i tam odpoczywać.
-Naprawdę? Tak się cieszę. Rozmawiałeś z Tsunade-samą. Dziękuję. - W podziękowaniu przytuliła się do niego.
-Jest tylko jeden warunek. - Oznajmił poważnie.
-Jaki?
-Musisz cały czas leżeć w łóżku i ktoś bez przerwy musi się Tobą opiekować.
-Nic z tego...
-Co? Czemu? - Spytał zdziwiony.
-Nikt nie będzie chciał tracić swojego cennego czasu tylko dlatego by się mną opiekować. - Mógł się po niej tego spodziewać. Roześmiał się głośno.
-Co Cię tak bawi? - Nie wiedziała o co chodzi.
-Sakura. - Powiedział - Masz bardzo wielu przyjaciół. Ja, Naruto, Naoki, nawet Ino... my się wszyscy Tobą zaopiekujemy. - Dokończył po czym się uśmiechnął.

Jak widać zmieniłam szablon, a także piosenki na blogu. Mam nadzieję, że na lepsze. Przepraszam, że tak długo nie pisałam nowej notki, ale po prostu mam za dużo blogów z opowiadaniem. I do każdego co jakiś czas muszę napisać rozdział :P
Mam nadzieję, że notka się wam podoba. Ja uważam, że może być.
Dzisiaj nie poinformuję wszystkich, ale postaram się to zrobić jutro. Pozdrawiam serdecznie wiernych czytelników tego bloga ;*
I dziękuje, że tyle osób ma nas w ulubionych ;** Prawie 90.
Dziękujemy ;*

DOPISEK Z DNIA 06.11.07
Musiałam zmienić szablon, gdyż w tamtym nie było archiwum i nie można było czytać wcześniejszych notek. Myślę jednak, że ten wam się spodoba, choć nie jest związany z mangą Naruto. Ale może to być hm... Megami? Tak, chyba tak ^^ Może znajdę jakiś inny. Na razie jednak ten zostanie. Szukałam cały dzień i nie znalazłam żadnego szablonu, który mi się podobał oprócz tego. Pozdrawiam serdecznie ;*
komentarze [24]

Rodział XVII "Wspomnienia..." >> sobota, 13 października 2007 21:58:41
Oi minna!
Omachido-sama deshita

Sakura podziwiała swoją rodzinną wioskę, gdy usłyszała czyjeś kroki na korytarzu. Myśląc, że to Tsunade wskoczyła do łóżka i udawała, że śpi. Drzwi się otworzyły i do sali weszły dwie osoby. Dziewczyna się przeciągnęła, jakby dopiero teraz wstała i otworzyła oczy. Zobaczyła Naruto i Megami. Naruto, gdy ją spostrzegł podbiegł i zaczął mocno ściskać.
-Naruto... nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię widzę - po raz kolejny łzy zaczęły spływać po jej policzkach. Łzy szczęścia.
-Miło Cię widzieć, Sakura-chan - uśmiechnął się szeroko - Teraz już jesteś bezpieczna. Nie pozwolę, by znowu stało się coś takiego - Różowowłosa nic nie odpowiedziała. Ujrzała Megami, która stała w progu, jakby bojąc się wejść do środka.
-Ohayo Megami - odezwała się.
-Witaj Sakuro - odpowiedziała brunetka, po czym zamknęła drzwi i podeszła bliżej.
-Jak się czujesz? - spytała zielonooka.
-Czuję się świetnie. Ja... wiem co Ty zrobiłaś. Chciałam Ci bardzo podziękować. Gdyby nie Ty, nie byłoby mnie tu. Ryzykowałaś swoje życie tylko dlatego by mnie ocalić. Osobę, która się na Tobie bez przerwy wyżywała. Gomenasai! Arigatou! - spuściła głowę.
-Przestań. To było kiedyś. Cieszę się, że tu przyszłaś - uśmiechnęła się serdecznie, a Megami z ulgą na sercu odwzajemniła uśmiech. - Byłam dzisiaj u Naokiego. Jest cały czas nieprzytomny...
-Tak, to prawda. Boję się, że on...
-Nawet tak nie myśl! Naoki jest silny... zobaczysz już niedługo otworzy oczy - Sakura nie była pewna co do tego co mówi. Miała jednak nadzieję. Nie dopuszczała nawet myśli do tego, że jej przyjaciel mógłby umrzeć.
-Z pewnością masz rację. Pójdę do niego. Sayounara. - pożegnała się i wyszła. Zapanowała chwila milczenia. Po chwili jednak ten spokój przerwał Naruto.
-Sakura, opowiedz mi wszystko. Jak się tam znalazłaś... i co musiałaś robić...
-Hmm...dobrze opowiem Ci, chociaż jest to dla mnie bardzo trudne.
Bardzo często trenowałam z Nejim. Pewnego dnia, gdy wracałam do domu ktoś wyskoczył z krzaków. Byłam tak sparaliżowana, że nie mogłam nic zrobić. Był to Naoki. Wtedy go jeszcze nie znałam, ale od początku wiedziałam, że jest dobry. Nie wiem co ze mną zrobił, gdyż później obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Okazało się, że to siedziba Orochimaru. Musiałam się z nim spotkać i on namawiał mnie bym się do nich przyłączyła. Oczywiście odmówiłam i chciałam uciec, ale wpadłam na Sasuke. Następnego dnia Wężowaty chciał sprawdzić moje umiejętności i musiałam walczyć z pewną dziewczyną, Yuriko. Wygrałam. Wieczorem przyszedł do mnie Sasuke pomóc mi w ucieczce. Złapali nas, a ja dopiero później dowiedziałam się, że to wszystko było ukartowane. Wymyślone przez Orochimaru, by zmusić mnie do przyłączenia się do nich...
-Jak Cię zmusili? - spytał uważnie słuchając Naruto.
-Powiedział, że jeśli się do nich nie przyłączę, ukarzą Sasuke, albo nawet zabiją. Naruto, byłam taka głupia... Później już miałam misję z Sasuke, Naokim i Megami, siostrą Naokiego. Musieliśmy wykraść zwoje Kazekage. Gdy we dwie znalazłyśmy się w jego gabinecie ja uderzyłam ją tak by straciła przytomność i opowiedziałam o wszystkim Gaarze. Sfałszowaliśmy dokumenty, a ja powróciłam do chłopaków, niosąc dziewczynę. Potem spotkałam Ciebie - przestała mówić.
-I po raz kolejny Cię porwali, a ja nie mogłem nic zrobić...
-Dowiedzieli się co zrobiłam z Megami i Orochimaru zaczął mnie dusić. Sasuke stanął w mojej obronie i uderzył Wężowatego. Musieliśmy zmienić miejsce, wtedy dopiero dowiedziałam się, że Naoki i Megami są rodzeństwem, a także, że Sasuke przez cały czas mnie okłamywał. Chciałam jak najszybciej uciec, więc zwróciłam się do Naokiego o pomoc. O wszystkim co zdarzyło się później, wiesz.
-Jak on mógł się tak zachować?! - pytał wkurzony, blondyn, zaciskając pięści. Ktoś zapukał i gdy Sakura powiedziała "Proszę" otworzyły się drzwi, a w nich stanął Neji Hyuuga - Idę do niego! - krzyknął Naruto i wybiegł z sali. Sakura chciała go powstrzymać, ale gdy miała zanim pobiec pociemniało jej w oczach i czuła jak spada. Gdyby nie Neji z pewnością uderzyłaby o zimną posadzkę. Chłopak wziął ją na ręce i położył do łóżka.
-Arigatou gozaimasu Neji - powiedziała cicho, otwierając oczy.
-Nie ma za co - odrzekł zmartwiony jej stanem.
-Juz jest ok. Co u Ciebie? - zapytała. Strasznie ucieszyła się z jego wizyty. Uwielbiała przebywać w jego towarzystwie. Ale co tak naprawdę do niego czuła? Przyjaźń czy miłość? Sama nie umiała odpowiedzieć na to pytanie. Czy coś czuję do Sasuke? Do chłopaka, który tyle razy zawiódł jej zaufanie?
-Słyszałem Twoją rozmowę z Naruto. Przepraszam, że podsłuchiwałem, ale byłem ciekaw co tam robiłaś.
-Nie przepraszaj! I tak bym Ci powiedziała, a tak nie będę musiała opowiadać tej strasznej historii drugi raz - roześmiała się cicho.
-Kiedy wypisują Cię ze szpitala? - spytał ciekawy.
-Hmm...nie wiem, ale chciałabym już wyjść. Nie podoba mi się tu. Jest tak...smutno.
-Pogadam z Tsunade-samą - oznajmił.
-Arigatou, Neji.
W pewnym momencie usłyszeli czyjeś krzyki.
"Naoki się obudził - krzyczała prawdopodobnie Megami - Zawołajcie medic-ninja"
Różowowłosa na te słowa poderwała się z łóżka i wybiegła z pokoju, a za nią Neji...

C.D.N
Owari!
Jednak dodałam dzisiaj. Mam nadzieję, że notka się podoba. Piosenka również ^^ :P Jeżeli będę miała czas to poinformuję osoby z księgi gości jak nie dzisiaj to w poniedziałek ;] Oyasumi!


Oi minna - Witam wszystkich
Arigatou - Dziękuję
Gomenasai - Przepraszam
Sayounara - Cześć, Do widzenia.
Owari - To wszystko moi kochani!
Oyasumi - Na razie!
komentarze [14]

T___T >> sobota, 13 października 2007 13:57:39
XVII rozdział byłby właśnie dodany, gdyby nie to, że cała zawartość, którą pisałam po raz trzeci się usunęła... Jestem taka zła, że nie wiem kiedy ją dodam... Może jeszcze dzisiaj? Może jutro? A może nawet za tydzień? tego nie wiem...

Kokia - Daiji na Mono wa Mabuta no Ura <-- to jest piosenka, która była poprzednio. Niektórzy chcieli znać tytuł, więc go wam podaję. Dodałam nową piosenkę i mam nadzieję, że się wam podoba. Mi tak ^^ ;] Także autorstwa Kokii ;]
Pozdrawiam wszystkich ;*

EMI~~
komentarze [2]

Rozdział XVI "Wizyta u Naokiego..." >> poniedziałek, 24 września 2007 08:00:52
Był środek nocy. Sasuke Uchiha spacerował, po wyludnionej teraz wiosce Konoha-gakure. Dawno go tu nie było, ale nic się nie zmieniło odkąd był tu ostatnio. Ręce miał w kieszeniach i myślał. Myślała nad tym co zrobił. Nie wiedział, że aż tak bardzo zranił Sakurę. Teraz ona nie chciała go znać.
"Po co ja tu wracałem, jeśli ona mnie nienawidzi? Dlaczego ją tak skrzywdziłem?" - zastanawiał się. "Teraz nawet odejść stąd nie mogę". Znalazł się w miejscu, w którym przed kilkoma laty żegnał się z różowowłosą. Pamiętał wszystko bardzo dobrze. Jak płakała, jak chciała by został w wiosce. Te wszystkie wspomnienia wróciły, a jeszcze tak niedawno myślał, że o nich zapomniał. On nie okłamywał Sakury z własnej woli. Orochimaru mu kazał, a on nie mógł mu się sprzeciwić. Nienawidził go. Dużo się od niego nauczył i to powinno wystarczyć. Trzeba go teraz tylko zabić.
"Tak...to jest dobry pomysł. Może wtedy Sakura i mieszkańcy z Konohy mi wybaczą?" Z taką myślą wrócił do swojego domu, do którego nikt nie przychodził od kilku lat...

Sakura obudziła się. Nie mogła spać. Dręczyły ją koszmary, więc postanowiła, że nie zaśnie. Wstała z łóżka, lecz po chwili złapała się szafki, żeby nie upaść. Nadal była osłabiona, ale chciała wyjść na świeże powietrze. Nałożyła szlafrok i wyszła z pokoju. Idąc korytarzem spoglądała na drzwi, na których były napisane imiona i nazwiska pacjentów. Na jednych było napisane imię jej przyjaciela. Była pewna, że nie jest to Naoki, ale zaniepokoiło ją to, że nie było obok nazwiska. "Co on miałby tu robić?" - myślała. Miała iść dalej, ale ciekawość wzięła w górę. Otworzyła powoli drzwi i weszła do małego pokoju. Na łóżku zobaczyła tak dobrze jej znaną twarz. "To jednak on...ale co on tu robi?" Nie miała zbyt wiele sił, ale jak najszybciej mogła znalazła się przy łóżku przyjaciela. Był strasznie blady... Młoda kunoichi sięgnęła po kartę, by sprawdzić co mu jest.
-Jest cały czas nieprzytomny. Co mu jest? - pytała siebie. Dotknęła jego bladego policzka i potarła wierzchem dłoni. "Przecież on na to nie zasłużył... Był taki dla mnie dobry...".
-Naoki obudź się jak najszybciej. Myślisz, że dlaczego uratowałam Twoją siostrę przed śmiercią? Byś był szczęśliwy. Wiem, że ona dla Ciebie bardzo dużo znaczy. Proszę, obudź się. - westchnęła. Wiedziała, że to na marne. Przecież i tak jej nie usłyszy. Posmutniała. Nie miała zamiaru iść teraz na świeże powietrze. Musiała zostać przy nim - Oh, Naoki... - to były jej ostatnie słowa przed snem. Była bardzo zmęczona. Zasnęła, siedząc obok łóżka bruneta z głową opartą na białym prześcieradle.
Gdzieś nad ranem usłyszała głośne krzyki na korytarzu. Nie wiedziała co się dzieję. Ziewnęła. po czym ruszyła ku drzwiom. Otworzyła je, a osoba która biegała po korytarzu, krzycząc na pielęgniarki skoczyła na nią i zaczęła szarpać.
-Co Ty tu robisz u licha?! Powinnaś leżeć w łóżku. Nie masz jeszcze wystarczająco sił na takie spacery.
-Witaj Tsunade-sama - przywitała się.
-Ohh Sakuro! Dlaczego to zrobiłaś? Nie powinnam Ci o tym wtedy wspominać... - powiedziała zmartwiona.
-O czym? - spytała, nie wiedząc o co chodzi.
-Czy Ty nie wiesz, że przez to mogłaś zginąć?! To było bardzo niebezpieczne i bezmyślne z Twojej strony. To cud, że przeżyłaś - Sakura się nie odzywała, a Tsunade mówiła dalej - Gdyby Neji i Naruto tak szybko tu nie przybyli, nie zdołałabym Cię uratować. Byłoby za późno.... - wzięła ją za rękę i zaprowadziła do jej pokoju - Masz leżeć! - rozkazała, a różowowłosa za dobrze znała Piątą Hokage, by się jej sprzeciwić.
-Hai! - odpowiedziała głośno i wyraźnie.
-Przyjdę do Ciebie później! - powiedziała Tsunade, po czym wyszła z pokoju. "Ehh...nawet zapomniała zapytać co jest z Naokim!" - myślała. Mimo nakazów Piątej Hokage nie miała zamiaru leżeć. Przysunęła krzesło pod okno po czym usiadła, podziwiając po raz kolejny jej rodzinne miasto, którego tak dawno nie widziała.

Naruto szedł odwiedzić swoją najlepszą przyjaciółkę, której tak dawno nie widziała. Był szczęśliwy, że w końcu jest w Konoha. Strasznie przeżywał jej porwanie... Czuł się bardzo samotny. Kiedyś on, Sakura i Sasuke stanowili zespół, drużynę 7. Później wszystko się skończyło, a teraz wszyscy byli w wiosce. Tak bardzo chciał by drużyna 7 znowu istniała. Ale czy jest w stanie to zrobić? Sasuke zdradził wioskę, a blondyna bardzo to zabolało, bo w pewien sposób zdradził także swoich przyjaciół.
"Dosyć rozmyślania" - pomyślał i miał już wchodzić do szpitala, gdy zobaczył znajomą mu twarz. Dziewczynę, siedzącą na ławce.
-Ohayo! - przywitał się z serdecznym uśmiechem. Brunetka podniosła wzrok do góry. Wpatrywała się w niego przez chwilę, po czym odpowiedziała.
-Ohayo!
-Nie przedstawiłem się jeszcze. Jestem Uzumaki Naruto. A Ty? - spytał
-Megami... Tanaka Megami - odpowiedziała.
-Co tu robisz?
-Mój brat tu jest - wskazała na budynek - Jest nieprzytomny. A Ty idziesz do Sakury? - spytała niepewnie.
-Tak.
-Mogłabym iść z Tobą?
-No jasne. Na pewno się ucieszy. - powiedział szczęśliwy.
-Jakoś w to wątpię... - oznajmiła cicho.
-Czemu wątpisz? - Naruto nic z tego nie rozumiał.
-Nie lubi mnie. Byłam dla niej okropna...
-Gdyby Cię nie lubiła, nie uratowałaby Cię - odpowiedział i pociągnął ją za rękę do szpitala. Szli długimi korytarzami, po czym stanęli przed drzwiami z napisem Haruno Sakura. Zapukali i chwilę później otworzyli drzwi, wchodząc do środka.

Elo. No i kolejny rozdział. Mia nie ma czasu, więc jeszcze raz ja napisałam notkę. Mam nadzieję, że się podoba. Postaramy się dodawać notkę co 2 tygodnie, ale nie wiadomo czy się wyrobimy... -_- Ja mam teraz strasznie dużo nauki ;/
No nic... Mam nadzieję, że się podobało.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)
Pa! ;*

Note by EmI~~
komentarze [11]

Rozdział XV "Powrót do domu! Do Konoha-gakure!" >> wtorek, 28 sierpnia 2007 11:25:35
Stali na korytarzu i czekali. Minęły trzy godziny odkąd Tsunade weszła na salę. Nie wiedzieli co się dzieję za drzwiami... To czekanie... Żaden z nich nie odezwał się słowem. Naruto chodził w tą i z powrotem, zastanawiając się czy zdążyli. Byli pewni, że Sakura się nie podda, że będzie walczyła o swoje życie. Jednak... każdy miał obawy.
-Co oni tam robią? - zapytał blondyn, wpatrując się w drzwi - Muszę tam wejść - krzyknął, po czym ruszył w stronę sali.
-Naruto... nie można tam wchodzić! - oznajmił Neji, stając naprzeciwko drzwi.
-Ale ja muszę tam... - nie dokończył, gdyż drzwi się otworzyły, a w nich stanęła Tsunade z czwórką innych medycznych ninja. Wszyscy byli bardzo zmęczeni.
-I co?! Co z Sakurą?! - spytał Naruto. Cała trójka w skupieniu czekała na odpowiedź, modląc się przy tym by dziewczyna żyła.
-Było bardzo ciężko, gdyż Sakura straciła bardzo dużo swojej chakry, ale udało się - uśmiechnęła się delikatnie, a chłopakom chciało się skakać, słysząc te dobre wieści - Teraz jednak Sakura powinna odpocząć, więc prosiłabym, aby jej nie budzić i wchodzić po kolei, nie razem. - Miała już odejść, gdy zobaczyła kogoś, kogo nie spodziewała się spotkać. Sasuke Uchihę...
Spojrzała pytająco na Nejiego, który nie wiedział co powiedzieć. Chciał znaleźć pomoc u Naruto, ale okazało się, że blondyn wszedł już do Sakury.
-Eee...no bo...ten...yyy...no...hmm...
-Nie wysilaj się Neji. Teraz muszę odpocząć, więc wrócę do swojego gabinetu, a Tobą - wskazała na Sasuke - Zajmę się później. Wyślę kogoś po Ciebie. Aha...i nie próbuj uciekać... - powiedziała, po czym odeszła.

Byli w połowie drogi, gdy Hinata się ocknęła. Kiba, który ją niósł. Dopiero po chwili się zorientował, że dziewczyna jest przytomna.
-W końcu się obudziłaś - oznajmił - Dobrze się czujesz? - spytał.
-Głowa mnie boli - odpowiedziała. Cała trójka się zatrzymała, a chłopak postawił dziewczynę na ziemię.
-Pamiętasz co się stało? - zapytał Shikamaru.
-Neji pobiegł za Sakurą, a ja miałam pilnować Kimimaru by nie uciekł. Podeszłam do Naokiego i... nie pamiętam co było dalej.
-Kimimaru uciekł i pewnie zawiadomił Orochimaru o was - oznajmiła Megami.
-Powinniśmy jak najszybciej wrócić do wioski - odrzekł Shikamaru, a wszyscy kiwali twierdząco głową - Hinata, dasz radę iść sama?
-Tak, chyba tak - odpowiedziała wstając, po czym ruszyli w drogę.

W Konoha-gakure znaleźli się przed świtem. Byli głodni i wycieńczeni. Jednak Hinata, wraz z Megami ruszyły do szpitala by pozostawić pod opieką medyków Naokiego, który był jeszcze nieprzytomny. Chłopacy udali się do Tsunade by zdać raport z jakże trudnej i długiej misji. Kiba zapukał do drzwi i gdy usłyszeli "Wejść!" pociągnął za klamkę, otwierając tym samym drzwi.
-Ohayo gazaimasu Hokage-sama - przywitali się obydwoje.
-O, dobrze, że jesteście - oznajmiła.
-Czy Neji wraz z innymi dotarli? - zapytał Nara.
-Tak. Udało nam się uratować Sakurę. Czy są jeszcze jacyś ranni? - spytała.
-Tak. Przybyło z nami pewne rodzeństwo - ty razem odezwał się brunet.
-Rodzeństwo? Kim oni są? - zapytała z nieukrytą ciekawością.
-Nie wiemy za dużo. Gdy tam dotarliśmy, oni już byli. Sakura ich bardzo dobrze zna.
-Miała odpocząć, ale w takim przypadku... Możecie odejść.
-Hai! - odrzekli Kiba z Shikamaru jednocześnie, po czym wyszli z jej gabinetu. Tsunade po chwili zamyślenia udała się do szpitala. Musiała się dowiedzieć kim oni są.

Neji Hyuuga znajdował się w pomieszczeniu, w którym przebywała nieprzytomna dziewczyna. Chłopak siedziała przy niej już do jakiegoś czasu i trzymał za rękę. Chciał by się jak najszybciej obudziła. Cały czas zastanawiał się dlaczego Sakura tak bardzo ryzykowała. Mogła zginąć, ale i tak się temu poddała. Chciała uratować Megami... Chociaż nie chciał tego pokazywać przy innych był bardzo szczęśliwy. Ta różowowłosa pomogła mu inaczej patrzyć na świat. Była dla niego najważniejszą osobą w życiu. Gdyby coś jej się stało, nie wybaczyłaby sobie. Bez niej, stałby się nikim. Przypomniała mu się chwila, w której dziewczyna spadała na ziemię. Widząc to wtedy stracił panowanie nad sobą. Czuł jakby świat się zawalił. Nie chciał się przed sobą przyznać, ale kochał Sakurę. Już od bardzo dawna. Schylił głowę w dół, trzymając dziewczynę za rękę.
-Neji! - usłyszał głos dziewczyny i gwałtownie podniósł wzrok na łóżko. "Obudziła się. Nareszcie." - ucieszył się.
-Sakura! - krzyknął szczęśliwy, tuląc ją mocno do siebie.
-Spokojnie, bo mnie udusisz! - roześmiała się cicho.
-Gomene! Jak się czujesz? - zapytał z troską w głosie.
-Hm... oprócz tego, że wszystko mnie boli i czuję się osłabiona to wszystko w porządku - odpowiedziała - A tak właściwie co ja tu robię?
-Jak to? Nie pamiętasz? - spytał zdziwiony.
-Pamiętam tylko jak uzdrowiła Megami - powiedziała i czekała z nadzieją, że Neji jej wszystko wyjaśni.
-Straciłaś prawie całą ilość chakry. Gdyby nie pomoc Megami byśmy nie zdążyli tu dotrzeć. Tsunade udało się Ciebie uratować. Sakura, dlaczego to zrobiłaś?
-Chciałam by Naoki miał siostrę. Żeby był w końcu szczęśliwy... Z resztą... nieważne. Pomożesz mi wstać? - zapytała.
-Ale... - zaczął,lecz dziewczyna nie dała mu skończyć.
-Proszę!
-No dobrze - odpowiedział, po czym obszedł łóżko. Odkrył kołdrę i wziął za ręce Sakurę. Różowowłosa podtrzymując się na ramieniu chłopaka podeszła do okna. Odsłoniła ciemne zasłony i ujrzała swoją rodzinną wioskę. Konoha-gakure. Tak bardzo tęskniła za tym miejscem, a teraz tu jest, w końcu. Pojedyncze łzy zaczęły spływać po jej bladych policzkach.
-Co Ty, płaczesz? - zapytał Neji, ocierając jej łzy.
-To ze szczęścia! - roześmiała się serdecznie, po czym mocno wtuliła się w chłopaka. Chwilę później otworzyły się drzwi i do środka wszedł pewien brunet. Młoda Haruno puściła Nejiego, by zobaczyć kto wszedł. Nie spodziewała się go tu spotkać. Nie chciała go widzieć po tym wszystkim co jej zrobił. Straciła do niego zaufanie, którym tak mocno go kiedyś darzyła. Zaczęła kręcić przecząco głową, nie wierząc, że stoi teraz przed nią. Złapała białookiego za rękę i mocno go uścisnęła.
-Sakura... - odezwał się niepewnie Sasuke.
-Co on tu robi? - spytała, ignorując chłopaka.
-Wrócił, tak myślę. Nie chciał Cię zostawić -
-Phi. Po tym wszystkim co mi zrobiłeś masz czelność tu przychodzić? Wyjdź stąd! - krzyknęła, a Neji był w szoku zachowaniem zielonookiej. Nie spodziewał się, że potraktuję tak chłopaka, którego kiedyś kochała.
-Sakura... - odezwał się Sasuke, lecz znowu nie było dane mu skończyć.
-Wynoś się stąd! Wracaj do swojego pana i władcy Orochimaru! - krzyknęła, na co brunet wyszedł po cichu z pokoju.
-Co się tam stało? - spytał ciekawy.
-Kiedy indziej Ci opowiem. Wybaczysz, jeśli pójdę się teraz położyć? - zapytała.
-Tak, oczywiście. - Hyuuga zaprowadził ją do łóżka i przykrył kołdrą - Zostać przy Tobie?
-Nie, dziękuje. Jestem pewna, że jesteś zmęczony. Zobaczymy się później - oznajmiła, a Neji kiwnął twierdząco głową. Gdy już miał wychodzić, Sakurze się coś przypomniało.
-Neji... Gdzie są Naoki i Megami?
-Tutaj, w Konoha - odpowiedział, na co dziewczyna się uśmiechnęła, po czym wpadła w głęboki sen.

C.D.N xDDD
I jak? Strasznie się cieszę, że w końcu dodałam tą notkę :D Jestem z siebie dumna hehe :P A niedługo się zaczyna szkoła... Szybko minęły te wakacje, co nie? ;( I teraz zaczyna się Liceum!!!! xP Ciekawa jestem jaką będę miała klasę :D
Nie powiadomię od razu wszystkich o tej notce, ale postaram się jak najszybciej. Pozdrawiam. A i jeszcze na koniec coś specjalnego xD

NAJWIĘKSI FANI AKATSUKI MUSZĄ TO KONIECZNIE OBEJRZEĆ!!!


nOTKA BY eMi
komentarze [18]

Rozdział XIV "Powrót do Konohy" >> środa, 1 sierpnia 2007 16:29:35
Udało się. Bardzo mocno tego chciała i się udało. Megami zaczęła kaszleć. Żyła... tylko to się liczyło dla Sakury.
-Naoki będzie szczęśliwy... - powiedziała, a po chwili upadła z głośnym hukiem na ziemię. Wyczerpała mnóstwo chakry, prawie całą.
-Sakura! - krzyknął Neji, widząc jak dziewczyna upada. Reszta, która walczyła dopiero teraz ujrzała Sakurę i Megami. Nikt nie wiedział co się stało, ani dlaczego dziewczyna zemdlała. Teraz nie liczyła się walka... Cała czwórka podbiegła do różowowłosej. Nawet Sasuke, który zaniepokoił się stanem Sakury.
-Co jej się stało? - krzyknął rozpaczliwie Naruto, klęcząc obok przyjaciółki.
-Ma minimalną ilość chakry... - odpowiedział zdenerwowany Neji.
-To niemożliwe. To by znaczyło, że ona... umiera. - powiedział Sasuke bardzo powoli. Naruto spojrzał na Sasuke, później na Nejiego, a na końcu na młodą kunoichi. Nie mógł uwierzyć w to co powiedział brunet. "Sakurcia nie może umrzeć" - myślał gorączkowo.
-Sakura nie umrze. Nie pozwolę na to - krzyknął blondyn i wziął na ręce ciało dziewczyny. Shikamaru wraz z Kibą zajmowali się Megami, która z przerażeniem patrzyła na przebieg wydarzeń.
-Ona ją uratowała - oznajmił Neji - Wiedziała, że jest to niebezpieczne, ale i tak chciała spróbować. Chciała ją ocalić.
-Naruto co ty zamierzasz zrobić? - spytał Sasuke, widząc jak chłopak idzie przed siebie.
-Jak by Cię to interesowało. Wracaj sobie z powrotem do Orochimaru, masz okazję - wykrzyknął, nie przestając biec. Neji pobiegł za nim, a Uchiha stał przez chwilę i myślał co ma zrobić. Nie mógł zostawić tak Sakury. Postanowił zostać. Dołączył do Naruto, który trzymał na rękach dziewczynę oraz Nejiego, który za nimi biegł. Nie interesowało go teraz, że prawdopodobnie zostanie ukarany za wszystko co zrobił ani tym, że go złapią. Teraz martwił się tylko o różowowłosą.

Hinata oddaliła się trochę od związanego Kimimaru by sprawdzić co jest z Naokim. Brunet był załamany. Nie wiedział, że właśnie w tym momencie Saura ratuje życie jego siostrze. Uważał, że stracił Megami, która była jego jedyną rodziną.
-Dobrze się czujesz? - spytała Hinata, podchodząc do niego. Chłopak nic nie odpowiedział tylko kiwnął głową, że wszystko dobrze - Musimy wrócić do reszty - powiedziała, po czym chciała pomóc Naokiemu wstać. Niestety... ktoś, a dokładniej Kimimaru zaatakował ją od tyłu. Dziewczyna, która niczego się nie spodziewała upadła bezwładnie na ziemię. Naoki z przerażeniem się temu wszystkiemu przyglądał. Białowłosy był za szybki, by ten mógł jakoś zareagować. Ciemnooki był zbyt przestraszony by się obronić. Kimimaru wycelował w bruneta i ten po chwili także upadł na ziemię. Mężczyzna natomiast zaczął uciekać w stronę siedziby Orochimaru. Nie miałby szans z shinobi z Konohy. Było ich za wielu, dlatego wolał wrócić i opowiedzieć o wszystkim wężowatemu.

Naruto zastanawiał się gdzie ma biec. Do wioski Konoha było za daleko. Nie zdążyli by jej uratować, ale była tam Tsunade. Jedyna osoba, jaką znał blondyn, która mogłaby ocalić życie dziewczyny. Tylko czy zdążą? Było bardzo mało czasu, a do wioski był dzień drogi.
-Czekajcie! - usłyszeli krzyk Megami, która chwilę później stała obok nich.
-Nie mamy czasu... o co chodzi? - zapytał Neji. Dziewczyna nie odpowiedziała, tylko szepnęła coś pod nosem. Cała trójka nie wiedziała co jest grane i co ona robi. Po chwili jednak Megami stworzyła dużego ptaka.
-Jak Ty to zrobiłaś? - zapytał zszokowany Sasuke.
-Teraz to nie jest ważne. Wsiadajcie na ptaka i lećcie szybko, by ją uratować - cała trójka kiwnęła głową i po chwili lecieli w powietrzu na wielkim, białym ptaku. Naruto coraz bardziej wierzył, że uratuje swoją przyjaciółkę. Z resztą nie tylko on...

W końcu znaleźli się w wiosce. Musieli szybko znaleźć Tsunade. Udali się do szpitala, gdzie lekarze zabrali Sakurę na salę, po czym zawiadomili Piątą Hokage. Chłopacy widzieli ją jak biegła na salę operacyjną.
-Tsunade... - zaczął Naruto, ale kobieta nie dała mu skończyć.
-Później mi wszystko opowiecie - oznajmiła i po chwili zniknęła za drzwiami.

-Gdzie jest Hinata? - zapytał Kiba, który nie widział dziewczyny od dłuższego czasu. Reszta rozejrzała się dookoła, ale jej nie zobaczyli.
-Musimy ją poszukać. Naoki jest razem z nią, prawda? - spytała z nadzieją w głosie Megami.
-Tak - odpowiedział Shikamaru, po czym wszyscy zaczęli ich szukać.
Megami szła razem z Narą i Kibą. Po chwili w oddali zobaczyli dwa ciała. Szybko pobiegli w tamto miejsce.
-Są nieprzytomni - oznajmił Shikamaru, na co blondynka odetchnęła z ulgą.
-Musimy wziąść ich na ręce i wracać szybko do wioski.

W końcu dodałam nowa notkę. Tak wiem, że strasznie długo nie było, za co bardzo przepraszam. Ale teraz są wakacje i w ogóle tak jakoś brak czasu xP Poza tym nie za bardzo chciało mi się ten rozdział napisać ;( Mam nadzieję, że się nie gniewacie na mnie :P Pozdrawiam wszystkich czytelników tego bloga =*=*

Notka by ~~MiaAa~~
komentarze [17]

Rozdział XIII "Poświęcenie?" >> wtorek, 10 lipica 2007 09:12:23
Naruto usłyszał czyiś przeraźliwy krzyk. Dopiero po chwili do niego dotarło, że to mógł być głos Sakury...
-Shikamaru, słyszałeś to? - spytał szybko Naruto
-Taa... To była Sakura, prawda? - zapytał Nara, na co blondyn kiwnął głową. Oboje zaczęli biec w stronę, z której usłyszeli krzyk dziewczyny. Naruto jak nigdy dotąd bał się o swoją przyjaciółkę "Dlaczego krzyczała? I co tu robi? Czy nie powinna być razem z Orochimaru?" Zadawał sobie pytania... Bieg z całych swoich sił najszybciej jak mógł. Nie wiedział co dokładnie się stało, ale musiał ją uratować. Nie mógł dopuścić do kolejnej porażki. Schrzanił już wiele spraw i teraz zastanawiał się czy byłby dobrym Hokage potrafiącym obronić swoją wioskę przed niebezpieczeństwem. Skakał z drzewa na drzewo, słysząc coraz wyraźniej krzyki Sakury. Gdy już byli w bardzo bliskiej odległości ktoś skoczył na Naruto tak, że chłopak upadł na ziemię...
Otworzył oczy i zobaczył Kibę, który leżał na nim, a za nim Hinatę.
-Co wy robi....? - krzyczał, lecz brązowowłosy zatkał mu usta.
-Choć raz się zamknij Naruto - powiedział Kiba trochę zdenerwowany. Blondyn się uspokoił i dopiero wtedy Inuzuka z nie zszedł.
-Czemu to zrobiłeś? - spytał wkurzony.
-Żeby nikt nas nie usłyszał - odpowiedziała cicho Hinata, ledwo dosłyszalnie. Kiba wskazał ręką w krzaki, na co Naruto podszedł do miejsca wskazanego przez brązowowłosego i rozejrzał się. Zobaczył Sasuke, trzymającego Sakurę, który odchodził... Chciał podbiec do bruneta, lecz Shikamaru go zatrzymał
-Co Ty taki narwany? - spytał, trzymając go za bluzę...
-Sakura... muszę ją uratować - mówił szybko.
-Naruto uspokój się. Musimy wymyślić jakiś plan - mówił do niego Shikamaru, lecz ten nie słyszał. Gdy stracił Sasuke z oczu wyrwał się i pobiegł za nim. Nikt nie był w stanie go zatrzymać.

-Puść mnie! - krzyczała Sakura, która była trzymana przez młodszego z klanu Uchiha.
-Mówiłem Ci już, że nie mogę tego zrobić - odpowiedział spokojnie, a dziewczyna spojrzała na Naokiego, który był bardzo smutny. Widać, że mocno przeżył śmierć siostry. Sakura mimo wcześniejszych zatargów z Megami chciała ją uratować, a teraz czuła się winna. Uważała, że to przez nią zginęła. Była medycznym ninja, a medyczni ninja ratują ludzi. Nie posiadała wystarczająco chakry i przez to zginęła osoba. Różowowłosa nie miała już sił... ledwo co szła... upadła na kolana, a Sasuke nie zdążył jej złapać.
-Wstawaj! - krzyczał Kimimaru, gdy zobaczył jak dziewczyna upada na ziemię.
-Ja się nią zajmę - odpowiedział brunet i chciał ją wziąść na ręce, gdy ktoś zaatakował go od tyłu. Był to Naruto, który w tej chwili był bardzo zły...
-Puść Sakurę, ty zdrajco! - wykrzyknął, na co chłopak się roześmiał.
-Witaj Naruto - powiedział Sasuke, uśmiechając się szeroko - Myślisz, że ją puszcze? - zapytał z ironią i spojrzał w już czerwone oczy blondyna. Po chwili za nim stanęli Shikamaru, Kiba i Hinata, która podtrzymywała Nejiego.
-Oo proszę... Zaraz cała Konoha się zleci - oznajmił i po chwili dodał - Nie mam teraz czasu na pojedynki z wami. Spotkajmy się innym razem, wypijemy Sake i będzie ok, zgoda? - spytał, lecz w tym czasie trzech chłopaków zaczęło biec w jego stronę - Tak też myślałem - powiedział i oddał Sakurę w ręce Kimimaro, by ten wracał do Orochimaru. Zaczęła się walka.
Mogłoby się wydawać, że ninja z wioski Konoha od razu pokonają bruneta... Tak jednak się nie było. Sasuke przez te 2.5 lata spędzone u Orochimaru ciężko trenował i teraz były tego efekty. Był tam tylko dlatego by doskonalić swoje umiejętności. Pragnął zabić swojego brata. Już od bardzo dawna to było jego marzenie, żył tylko dlatego, by je spełnić. Nie liczyło się dla niego nic... Miłość, przyjaźń czy też wierność.

Nejiemu po wielu próbach udało się wstać o własnych nogach, bez pomocy Hinaty. Wracał powoli do zdrowia. Teraz jednak nie mógł czekać, aż będzie w pełni zdrowy. Musiał pobiec za Sakurą, bo jeżeli tego nie zrobi Kimimaro zdąży dojść do Orochimaru i wtedy Neji nie zdoła ich odnaleźć.
Razem z Hinatą zaczęli biec za białowłosym. Sasuke, gdy domyślił się co oni chcą zrobić chciał ich zatrzymać, lecz nie udało mu się. Biegli przez las, aż w końcu zauważyli w oddali chłopaka, niosącego ze sobą dwa ciała.
Oboje uruchomili swoje Byakugany i skoczyli na białowłosego. Chłopak nie miał szans, gdyż prowadził dwójkę ludzi i ręce miał zajęte. Kimimaro został pokonany, a Sakura była bezpieczna "Udało się" - krzyczał w myślach Neji, pełen radości i ulgi. Hinata związała Kimimaro i razem z nim podeszła do Naokiego zobaczyć czy z nim wszystko dobrze. Młody Hyuuga natomiast podbiegł do różowowłosej i mocno ją przytulił. Ta odwzajemniła jego gest. Była szczęśliwa, że nie wróci do wężowatego, a przede wszystkim, że Neji jest cały zdrowy i nic mu się nie stało.
-Neji dziękuje - powiedziała, po czym pocałowała go w policzek na znak wdzięczności. Białooki delikatnie się zaczerwienił, na co Sakura się roześmiała. Po chwili jednak przypomniała sobie o Megami... Gwałtownie wstała i zaczęła biec przez las.
-Sakura! - krzyknął chłopak, który był zdziwiony tak nagłą reakcją dziewczyny. Pobiegł za Sakurą i to był jego błąd...
Zielonooka bardzo szybko znalazła się przy ciele Megami. Miała ogromną nadzieję, że w jakiś sposób uratuje ją. Tsunade mówiła jej kiedyś, że można ożywić człowieka, ale jest to bardzo niebezpieczne. Może się nie udać, a co gorsza osoba, która będzie chciała ożywić osobę może stracić życie... Nikomu się to jeszcze nie udało... Sakura nie myślała racjonalnie. Pragnęła tylko uratować tą dziewczynę. Traktowała Naokiego jak przyjaciele. Nie chciała by cierpiał, dlatego postanowiła ją uratować. Uniosła obie ręce nad jej ciałem i zamknęła oczy. Musiała się mocno skupić. Miała mało chakry, ale wiedziała, że jest w stanie to zrobić.

C>DN

W końcu dodałam nową notkę... Strasznie długo nie było, za co przepraszam :* Ale nie miałam czasu :( Jeżeli pojawią się jakieś błędy to wielkie gomene :* Ci, którzy wpisali się do księgi poinformuje niedługo :* Pozdrawiam serdecznie :>

Notka by Emi
komentarze [14]

Rozdział XII "Walka i śmierć?" >> wtorek, 26 czerwca 2007 17:05:57
Notka dedykowana jest wszystkim czytelnikom naszego opowiadania =*
Dziękujemy za tyle wejść na bloga
i
za to, że tyle osób dodało nas do ulubionych =*
Arigatou =*=*

-Sakura... dlaczego byłaś u Orochimaru? - zapytał, a dziewczynie przypomniał się Sasuke...
-To przez Sasuke. Orochimaru powiedział mi, że jeśli będę próbowała uciec to on go zabiję, a dzisiaj się dowiedziałam, że to wszystko było wielkim kłamstwem... Jaka ja byłam naiwna...
-Z tym bym się zgodził - usłyszeli z oddali czyiś głos. Cała czwórka zdziwiona odwróciła wzrok w stronę osoby, która to powiedziała. Z oddali Sakura zauważyła Sasuke i Kaguya Kimimaro, którego miała okazję już poznać.
-Znaleźli nas - szepnęła zszokowana różowowłosa. Nie chciała wracać z powrotem do wężowatego.
-Nie martw się. Nie pozwolę im Ciebie zabrać - powiedział Neji i położył rękę na jej ramieniu. Wiedziała, że Neji zrobi wszystko by nie wróciła tam... do Orochimaru. Chłopak stanął przed nią, będąc gotowym do walki. Młody Uchiha spojrzał na rodzeństwo z obrzydzeniem.
-Zawsze wiedziałem, że jesteś słaby, Naoki - krzyknął z lekką drwiną, na co brunet chciał stoczyć z nim walkę. Megami go jednak powstrzymała.
-On Cię prowokuje Naoki - powiedziała i starała się go uspokoić.
-Witaj zdrajco - krzyknął Neji, by zwrócić swoją uwagę.
-Oo proszę... Neji Hyuuga... Sharingan przeciw Byakuganowi... to będzie bardzo ciekawa walka... - oznajmił brunet, a przy boku Nejiego stanął Naoki. Zaczęła się walka. Neji kontra Sasuke i Naoki przeciw Kimimaro.
Sakura nie wiedziała co ma myśleć. Nie chciała by się komuś coś stało... nawet Sasuke, który bardzo mocno ją zranił. Pojedynki były bardzo wyrównane. W pewnym momencie Kimimaro użył swojej broni i jego kość zaczęła lecieć prosto na Megami. Nie zdążyła temu zapobiec. Dziewczyna dostała w brzuch, a z jej ust wypłynęły strużki krwi. Naoki to zauważył, wykrzyknął jej imię i chciał do niej podbiec, lecz Sakura powiedziała, że się nią zajmie. Jak najszybciej mogła podbiegła do cierpiącej dziewczyny. Wyjęła powoli kość z jej brzucha, na co ta z bólu zaczęła krzyczeć. Położyła ją na ziemi i uniosła swoje ręce na jej ciałem. Zaczęła ją leczyć, lecz bezskutecznie. Jej rana była za głęboko, a Sakura zmarnowała mnóstwo chakry i była zmęczona. Porwała na strzępy kawałek swojej sukienki by zatamować krwawienie. Obwiązała ją w pasie kawałkiem materiału, tamując upływ krwi.
-Sakura... proszę Cię... Uratuj ją - usłyszała krzyk Naokiego. Jego głos drżał. Megami była jego jedyną rodziną. Siostrą, którą bardzo kochał i oddałby za nią życie. Brunet był tak wściekły, że całą swoją złość wyładowywał na Kimimaro. Użył swojego sekretnego jutsu i uwięził go w wielkiej bańce wody. Mógł teraz spokojnie podbiec do swojej siostry.
-Naoki - powiedziała cicho Megami, kaszląc krwią - Dzię... dziękuje...
-Nic nie mów. Nie trać sił... Zobaczysz... już niedługo, tak jak obiecałem pokaże Ci naszą wioskę... Nie możesz umrzeć, dopóki jej nie zobaczyłaś...
-Naoki... - kontynuowała dalej - Dzięku-je Ci za wszy-wszystko. Za to, że po mn-ie przy-przyszedłeś i za t-to, że mnie chcia-łeś uratować. A co do nasze-j wioski... Wystar-wystarczy, że mi o niej ty-le opowiedziałeś... - oznajmiła, po czym zamknęła oczy. Naoki był zrozpaczony. Krzyczał by otworzyła oczy, lecz bez skutku.

-Czemu ty tak o nią walczysz? - spytał Sasuke, walcząc z białookim.
-A co Cię to obchodzi? - odpowiedział pytaniem na pytanie Neji.
-Jestem po prostu ciekawy. Nie uda Ci się...
-Co mi się nie uda? - zapytał zdziwiony.
-Nie uda Ci się rozkochać jej w sobie. Ona nadal kocha mnie... - uśmiechnął się pod nosem właściciel Sharingana.
-Nie prawda - oznajmił Hyuuga, wpatrując się w bruneta - Myślisz, że po tym co jej zrobiłeś ona Cię kocha? Bardzo w to wątpię. Bardzo dobrze znam Sakurę i ...
-Zapomniałeś chyba, że ja też bardzo dobrze ją znam.
-Znałeś tą dawną Sakurę. Od tamtego czasu bardzo się zmieniła - cały czas rozmawiając, walczyli ze sobą. Obaj byli już wykończeni z wysiłku. W pewnym momencie Neji usłyszał coś w krzakach i odwrócił się w tamtą stronę wzrok, by zobaczyć co to było. Sasuke to wykorzystał i z całej swojej siły uderzył w chłopaka. Sakura widząc jak Neji leci w powietrzu zaczęła biec w jego stronę. Chciała ocalić go przed upadkiem.
W ostatnim momencie jej się udało, chociaż chłopak był w lekkim szoku.
-Neji wszystko dobrze? - spytała zmachana, a młody Uchiha podszedł do niej od tyłu i złapał w pasie. Tak ją unieruchomił, że nie mogła się w ogóle poruszyć.
-Puść mnie! - krzyczała.
-Niestety nie mogę tego zrobić - odrzekł. Sakura spojrzała na białookiego, który nie mógł się podnieść. Wiedziała, że to koniec...
-Po co Orochimaru mnie chce? - spytała
-Zapytasz się go o to jak dojdziemy do jego siedziby...
-Dlaczego Ty to robisz? Dlaczego go nie zabijesz, jeżeli wiesz, że on chce zabrać Twoje ciało? - zapytała. Jej planem było go zagadać, by upłynęło więcej czasu... Brunet jednak bez słowa podszedł, trzymając Sakurę do bąbli wody, w której znajdował się Kimimaro i go uwolnił.
-Weź Naokiego... Trup jest nam nie potrzebny... - oznajmił, po czym ruszył w stronę, z której przyszedł...
-NEJI! - krzyczała Sakura, lecz chłopak choć bardzo chciał nie mógł wstać z ziemi.

C>D>N

No i jak się podobało?:P Wielkie gomene, że tak długo nie pisałam, ale teraz cały czas jestem poza domem i nie miałam kiedy dodać notkę na myloga = D
I jeszcze większe gomene, za to, że notka jest taka krótka :( Ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie xP :))

A tu fota Kimimaro xD


Dopisek z dnia 27.06.07r.
Witam wszystkich xD To ja Emi :P Wkrótce pojawi się nowy rozdział, ale na razie chciałabym zaprosić was na bloga, na którym piszę opowiadanie wraz z innymi dziewczynami ;) Ja piszę jako Temari :P Jutro pojawi się notka napisana przeze mnie :P http://zakuro-world.blog.onet.pl
Serdecznie zapraszam i pozdrawiam =* = D

Notka by MiaAa
komentarze [23]

Rozdział XI "Ucieczka, ale czy tym razem udana?" >> sobota, 16 czerwca 2007 15:04:01
Stała chwile w osłupieniu i myślała. Była zła... coraz bardziej. Uderzyła w twarz chłopaka, który niczego się nie spodziewał. Sakurze zaczęły lecieć łzy... łzy rozpaczy. Straciła zaufanie do ważnej dla siebie osoby. Do chłopaka, dla którego zrobiłaby wszystko. Chciała uciec od niego, lecz on złapał ją za rękę.-O co Ci chodzi? - spytał z odrobiną złości. Nie wiedział o co mogło jej chodzić, dlaczego go uderzyła.
-Nie wiesz? - spytała z sarkazmem - Nienawidzę Cię! - oznajmiła ze stoickim spokojem. Mówiła prawdę. W tej chwili nienawidziła go z całej siły. Została u Orochimaru tylko dlatego, by go chronić, a to wszystko było ustawione od początku. Co ona sobie myślała? Że Sasuke się zmienił? Bzdura... był takim samym zarozumiałym, oschłym i aroganckim chłopakiem. Patrzyła się w jego oczy, nie mogła uwolnić się z jego uścisku...
-Chodzi Ci o to w pokoju? - zapytał na co różowowłosa prychnęła.
-Ty jesteś naprawdę głupi, czy tylko takiego udajesz? Wiem wszystko. Jak mogłeś bez przerwy mnie okłamywać? Ufałam Ci, a Ty... a Ty okazałeś się kłamliwym zdrajcą.
Sasuke rozluźnił uścisk i Sakura to wykorzystała. Wyrwała się i uciekła. Łzy obficie spływały po jej policzkach. Jeszcze nigdy tak źle się nie czuła. Nie miała sił... Z głośnym hukiem upadła na ziemię. Naoki widząc ją w takim stanie podbiegł do niej i pomógł jej wstać.
-Sakura co się stało? - spytał przejęty, odgarniając kosmyki jej włosów, które spadały na jej twarz.
-Jak ja mogłam być taka naiwna... - mruczała niezrozumiale pod nosem. Wiedział. Domyślił się, że Sakura w końcu odkryła prawdę.
-Sakura... będzie dobrze - odpowiedział, lecz dziewczyna spojrzała w jego oczy.
-Naoki... musisz mi pomóc - szeptała do niego.
-W czym mam Ci pomóc? - zapytał i spojrzał na nią niepewnie.
-W ucieczce stąd - przysunęła się do niego, po czym po cichu mu to powiedziała. Chłopak był zdziwiony tym co usłyszał. "Chce stąd uciec? Ale jak? Przecież to jest niewykonalne" - myślał teraz gorączkowo.
-Sakura to jest niemożliwe. Nie uda się - powiedział patrząc w jej duże, zielone, teraz zaszklone od łez oczy.
-Uda się, zobaczysz - oznajmiła. Otarła rękoma twarz. Musiała być silna. Teraz, gdy nic jej tu nie trzymało mogła wrócić do swojej rodzinnej wioski. Do swojego przyjaciele, Naruto, który nigdy jej nie zawiódł.

-Sakura powiedziała Gaarze, że siedziba Orochimaru jest 20 km. od wioski, ukrytej w wodzie. Szukamy już kilkanaście godzin i nic... - odezwał się Shikamaru.
-Może skłamała? - zapytał Konkuro, który ruszył razem z shinobi z Konohy.
-sakura by nikogo nie okłamała - zaperzył się Naruto "Jak oni moli w ogóle pomyśleć, że Sakura by zrobiła coś takiego?" - myślał blondyn. Wierzył w Sakurę. Wierzył w to co mu powiedziała, gdy się spotkali. Że Orochimaru z przymusu ją tam trzyma.
-Tu coś jest! - krzyknął Neji, który już od jakiegoś czasu miał włączonego Byakugana. Podbiegł w głąb lasu., a za nim pozostali. Młody Hyuuga znalazł wejście do podziemnego budynku. Rozejrzał się dookoła, lecz nie zauważył żadnej żywej duszy. Całą grupą weszli do budynku. Nikogo nie było. Tak jakby spodziewali się, że ktoś tu przybędzie i ich znajdzie.
-Przenieśli się... - oznajmiła Temari, rozglądając się.
-Nie zdążyliśmy - powiedział powoli Naruto, tracąc nadzieję na odnalezienie przyjaciółki.
-Nie możesz się poddać. Nie teraz - podeszła do niego Hinata i położyła rękę na jego ramieniu - Nie poszli za daleko. Jeszcze moglibyśmy ich odnaleźć.
-Taa... Hinata ma rację - rzekł Kiba - Powinniśmy podzielić się na dwuosobowe drużyny.
-Konkuro z Temari, Kiba z Hinatą, Naruto z Shikamaru, a ja pójdę sam - zarządził Neji, na co wszyscy przytaknęli. Ruszyli jak najszybciej mogli. Szczególnie Naruto, który musiał ją uwolnić.

W nocy miała wykonać swój plan. Plan ucieczki. Liczyła na pomoc Naokiego. Musiała się stąd wydostać. Nie wytrzymałaby dłużej w obecności Sasuke i Orochimaru. Wieczorem znaleźli się na miejscu. Był duży budynek, a naokoło niego pełno gór. Orochimaru dobrze ukrył ich nową siedzibę. Wyglądała jak ogromna szkoła. Wszystkim zostały przydzielone pokoje.
W środku nocy wymknęła się ze swojego pokoju i ruszyła po Naokiego. Znalazła go przed skałą wraz z...? " Megami? Co ona tu robi?" - zastanawiała się różowowłosa. Oboje mieli na plecach torby. Sakura do nich podeszła i pytająco spojrzała na Naokiego.
-Uciekamy z Tobą - odrzekł brunet, na co Megami kiwnęła głową.
-Nie chcemy tu być tak samo jak ty, więc na razie naszą nienawiść do siebie odstawmy na bok - dziewczyna zdezorientowana kiwnęła potakująco głową, po czym całą trójką ruszyli. Straży nigdzie nie było, gdyż wszyscy teraz odpoczywali po długiej podróży. Oni także byli zmęczeni, ale tylko w tym momencie mieli szanse na ucieczkę.
Znaleźli się w lesie.... Można było usłyszeć wycie wilków, a także ujrzeć księżyc, w kształcie rogala. Po chwili Megami usiadła na kamieniu i zaczęła pić wodę.
-Nie możemy się zatrzymywać - oznajmiła Sakura, gdy ją zobaczyła - Musimy iść
-Zmęczyłam się. Tylko chwilkę - odpowiedziała blondynka, a różowowłosa przysiadła się obok niej. W pewnym momencie usłyszeli szelest liści. Sakura z Naokim stanęli gotowi do walki. Z drzewa zeskoczył chłopak, którego dziewczyna bardzo dobrze znała... Nie mogła uwierzyć w to co widzi.
-Neji... - tylko tyle była w stanie powiedzieć. Są uratowani. Szybko do niego podbiegła i mocno go przytuliła. Chłopak tak bardzo za nią tęsknił, że mocno ją objął.
-Neji - powtórzyła Sakura, mając łzy w oczach. Tak bardzo była szczęśliwa, że go widzi.
-Sakura... dlaczego byłaś u Orochimaru? - zapytał, a dziewczynie przypomniał się Sasuke...
-To przez Sasuke. Orochimaru powiedział mi, że jeśli będę próbowała uciec to on go zabiję, a dzisiaj się dowiedziałam, że to wszystko było wielkim kłamstwem... Jaka ja byłam naiwna...
-Z tym bym się zgodził - usłyszeli z oddali czyiś głos.





Dodałam kolejny rozdział, ale za bardzo to mi się nie podoba... Pisałam to dwie godziny... I jest do kitu... Tak jak pisałam wcześniej tamta notka zostanie usunięta. A w czwartek mam zakończenie roku :P Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej będę żegnała moją kochaną klasę :* Ehh... ;( Kolejny rozdział piszę Mia :P Coś mi się wydaję, że za tydzień się pojawi xD No a teraz lecę :P
Do miłego ludziska =*=*
komentarze [41]




Layout and html by Yavimaya-chan. More?

Witaj, przyjacielu!


Chcesz mnie poznać? A może zaprzyjaźnić? Ja jestem teraz {akcja}.

Księga Gości
Chcesz zobaczyć moja książkę? Może jednak zostawisz w niej ślad po sobie?

Przyjaciele
siostry-blackWonderful Dayhistoria-hermi-i-nickysasusakulollipopsnaruto-love-storylove-story-hermiona-dracoharuno--sakura

Stowarzyszenia


Archiwum
2007
marzec (1)
kwiecień (5)
maj (5)
czerwiec (3)
lipiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (1)
październik (2)
listopad (1)
grudzień (1)

2008
styczeń (1)
luty (1)
kwiecień (1)
lipiec (1)
wrzesień (1)



Layout


MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com



Layout oraz html wykonała Yavimaya-chan. Obrazek z Deviantartu. Więcej na Hayaku !



Mylog.pl